-
SZTUKA rozumienia. Między intencją a odbiorem
Napisanie dobrego dialogu w powieści jest sztuką. Nie wystarczy lekkość władania piórem, trzeba przemycić niedopowiedzenia, dwuznaczności, konflikt, napięcie i długo by jeszcze wymieniać. Zostańmy na chwilę przy określeniu sztuka, bo jej poświęcę dzisiejszy wpis. A ściślej, odbiorowi przedstawienia teatralnego i relacji aktor-widz, widz-aktor. Na jakie spektakle chadzamy najczęściej? Komediowe. Lubimy się śmiać, najchętniej z innych. Nieco gorzej, gdy w postaciach granych przez aktorów dostrzegamy własne przywary. A dostrzegamy? Swego czasu wcielałam się w rozgoryczoną, zmęczoną życiem, samotną, irytującą, nieszczęśliwą (i mogłabym tak do jutra) Żonę. Przez półtorej godziny sceniczny mąż, niespełniony poeta, wypowiedział następującą kwestię: Eudajmonia lirycznego poznania A ja prasowałam i… gderałam. Pretensje przeplatałam z umizgami, kobiety tak potrafią, żadna sztuka, powiesz. Zatem zmieńmy optykę i…
-
W jaki sposób zacząć książkę
W jaki sposób zacząć ksiażkę, żeby utrzymać czytelnika i żeby zechciał sięgnąć po kolejne? Bywają książki zniechęcające od pierwszych stron. Przed porzuceniem lektury powstrzymują Cię zapewniania recenzentów, że warto wejść głębiej. Po jakimś czasie akcja nabiera rozpędu, wydarza się coś, co magnetyzuje i już nie możesz się oderwać. Jeśli się nie zniechęcisz – wygrywasz. Prolog Nierzadko spotykamy się z prologiem, brak w nim głównego bohatera, ciężar kładziony jest na wprowadzenie czytelnika w dalsze wydarzenia. Prolog poprzedza fabułę. O ile zabieg sprawdzał się w XIX wieku, obecnie, jeśli nie jest napisany naprawdę dobrze, może wodzić za nos, nie wnosić żadnych wartości. Akcja A może by tak od razu wielki wybuch? Wrzucasz…
-
Kontrowersyjne „Rodzeństwo” Moniki Wojciechowskiej jednych szokuje, innych wzrusza.
Kontrowersyjna powieść – tak mówią o Rodzeństwie Moniki Wojciechowskiej. W jednej z recenzji przeczytałam nawet, że zamysłem Autorki było szokować. Mam wątpliwości, bo Monika Wojciechowska przyznaje, że kontrowersyjny wątek, który na pewno niejednego skłoni do spalenia Rodzeństwa na stosie, nie był planowany. A skoro tak, nie zamierzała wywierać wpływu na czytelnika poprzez serwowanie mu z premedytacją specyficznej relacji brata i siostry. Nie mam złudzeń, Autorka musiała uświadomić sobie, jeszcze w trakcie pracy nad powieścią, po jakim grząskim gruncie stąpa, a mimo wszystko nie złożyła broni. Pikanterii historii dodają nie tylko sceny erotyczne, ocierające się niebezpiecznie o granicę pornografii, ale język, tak dosadny, że nie odważę się przytoczyć cytatu, by nie ściągnąć…
-
Realne postaci w książkach?
Czy w swoich książkach odwzorowuję realne postaci? Mowy nie ma!Nigdy nie pozwolę sobie na umieszczenie w książce kogoś z bliższego lub dalszego otoczenia. To by było i zbyt proste, i zbyt nierozważne. Natomiast przyglądam się ludziom, analizuję, podpatruję i wyposażam bohaterów w niektóre z ich cech. Tylko to jest taki zlepek kilku osób w jednej. Zanim Mowy nie ma! pojawiło się na rynku, niektórzy odgrażali się, że jeśli przeczytają o sobie, to coś tam. To tak nie działa. A gdy w firmie, w której pracuję, rozeszło się, że napisałam książkę, pierwsze pytanie brzmiało, czy o korporacji. Zupełnie jakby ludzie obawiali się, że mam dar jasnowidzenia i wywlokę na światło dzienne…








