codziennik,  pisanie

Kasjerka ze skansenu pierwszą czytelniczką „Mowy nie ma!”

Oto krótka historia Sabiny, kasjerki ze skansenu, która chcąc nie chcąc, została moją pierwszą czytelniczką Mowy nie ma!.

Chodziliście kraść jabłka z sadu sąsiada? Bo ja i owszem. Pamiętam wakacje pod namiotem w Międzybrodziu Bialskim i grupkę nieco starszych chłopaków, którzy mnie i kuzynkę sprowadzili na złą drogę (byłyśmy tam pod opieką rodziców, szalony wiek, burza hormonów). Ale łamanie prawa poszło całkiem sprawnie.



Wygląda na to, że trzydzieści kilka lat później zaliczyłam powtórkę z rozrywki, tym razem z kuzynką Agnieszką, nota bene świetną fotograficzką potrafiącą zatrzymać w kadrach ulotne chwile, FotoAgawa Wybrałyśmy się na sesję zdjęciową, promującą Mowy nie ma! wcześnie rano. Za wcześnie, gdyż skansen otwierano dopiero za godzinę. Ale dostrzegłyśmy uchyloną bramę, więc… Nie uszłyśmy daleko, dogoniło nas oko kamery, któremu rzuciłam wyzwanie, wskazując je palcem. Sekundę później wyrósł przed nami ochroniarz i zagrzmiał:

– A panie dokąd?!

Szczęśliwym trafem nie powalił nas na ziemię i nie zakuł w kajdanki. Pozwolił pospacerować i zapłacić za wejście… na wyjściu. Tak też zrobiłyśmy, jednak diabelski monitoring zdradził prawdziwy cel naszej wyprawy. Okazało się, że za sesję zdjęciową należy się opłata, dość spora. Z ręką na sercu: nie miałam bladego pojęcia, bowiem stosowne informacje znajdowały się w budynku kasowym, o który nawet się nie otarłyśmy. Od słowa do słowa i pani przyjęła wyjaśnienia, że to sesja prywatna. A skoro nie reprezentowałyśmy agencji reklamowej, mogłyśmy się ograniczyć do zakupu biletów wstępu. Na wyjściu.

Za dobre serce, wyrozumiałość i przychylność, nie pozostało nic innego, jak za namową fotograficzki Agnieszki, podarować pani egzemplarz debiutanckiej powieści.
Radość pani Sabiny nas rozczuliła. Nie mogła uwierzyć, że ten dzień zaczął się dla niej tak szczęśliwie.

Poczytuję to sobie za dobry omen dla Mowy nie ma!.

Podpisuję książkę dla Pani Sabiny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.