-
Sleeper bus w Wietnamie
Sleeper bus to najlepszy wynalazek przy długich dystansach po Wietnamie. Coś jak pierwsza klasa w samolocie, tylko obowiązkowo musisz zdjąć buty. O ile w Tajlandii przemieszczaliśmy się głównie pociągami, tak Wietnam jest krajem autobusów. Lokalne przejazdy wykupiłam jeszcze w Polsce, ale bez problemu można wybrać którąś z firm w trakcie podróży (szczególnie, jeśli idziecie na żywioł). Straszyli nas, że w święto TET (Chiński Nowy Rok) noclegi i autokary będą mocno ograniczone. I choć załapaliśmy się na końcówkę nie odczuliśmy żadnych trudności (pomijając fakt, że jeden z hoteli podbił cenę o 400%, czego nie omieszkam zareklamować na Booking’u – oczywiście znalazłam alternatywę). Na dłuższych dystansach jeździ sleeper bus Posiada trzy rzędy…
-
Mui Ne – nadmorski chill out
No i stało się. Samozwańcza backpackerka wylądowała w turystycznej stolicy Wietnamu! Z trzech dni, które spędzimy w Mui Ne jakieś dwie godziny planujemy na plażowanie. Może nie padniemy trupem. A jak padniemy, to nasze polisy ubezpieczeniowe uwzględniają taką ewentualność, więc luz. Mui Ne to wioska rybacka i nadmorski kurort w jednym. Zewsząd słychać rosyjską mowę, bo ten skrawek upodobali sobie nasi wschodni sąsiedzi. Nazwa miejscowości to inaczej „Przylądek Schronienia”, bo właśnie tu chowali się przed tajfunami rybacy. O poranku obserwowaliśmy zmagania przy kitesurfingu. Godzina nauki kosztuje 50 dolarów. Przypuszczam, że wystarcza na szkolenie z zakładania uprzęży i podnoszenia czaszy latawca, a gdzie sterowanie nim? W dodatku po złapaniu wiatru w…
-
Skuterem po Wietnamie
Jazda skuterem w Wietnamie jest nieobliczalna. Jak dzieci stawialiśmy pierwsze kroki ucząc się najpierw przechodzenia przez ulicę, co – wierz mi – nie jest proste. Wyobraź sobie mrowisko i zamiast mrówek wstaw w to miejsce skutery. Wygląda to chaotycznie, ale jakieś zasady panować muszą. Jakie? A bo ja wiem… Ludzie przechodzący przez jezdnię są jak kamienie, które z każdej strony opływają dwukołowce. Sygnalizacja świetlna dla przechodniów jest tylko po jednej stronie ulicy. Musisz odwaracać głowę do tyłu, żeby zobaczyć co się świeci. Ale nawet zielone nie czyni cię bezpiecznym. Zasada jest jedna: trzeba iść pewnym krokiem, unosząc w górę rękę. Pewny, szybki krok. Nie wolno się zatrzymywać, nie wolno biec.…
-
Jak to jest z tym paleniem w Tajlandii
Nie palę. Nigdy nie paliłam. Zastanawiam się kto wpadł na pomysł ustawiania popielniczek przed wejściami do marketów, biurowców itp. narażając takich jak ja na chwilowy bezdech wkraczając do tych miejsc. Z niedowierzaniem przyglądam się ludziom na lotniskach, którzy z własnego (?) wyboru zamykają się w szklanych palarniach. W Tajlandii kary za palenie na plaży są naprawdę srogie: 100 000 bathów (około 10 tys. pln), 1 rok więzienia. Kary mogą zostać zasądzone JEDNOCZEŚNIE! Jak z egzekwowaniem nie wiem, z pewnością turystom wybacza się mniej. Sama widziałam, jak na plaży grupka młodych chłopców (lokalsów) bawiła się w najlepsze rzucając niedopałki gdzie popadnie. Nikt nie zwrócił im uwagi, ale jestem pewna, że gdyby…











