-
Siedmiogrodzki wampir – hrabia Drakula
Vlad III urodził się w środkowej Rumunii w 1431 roku. Jako hospdar wołoski w latach 1448, 1456-1462 oraz 1476 rządził brutalnie, bezlitośnie mordując swoich wrogów. Był postacią na tyle kontrowersyjną, że historia jego psychopatycznego działania stała się podwaliną opowieści o siedmiogrodzkim wampirze: hrabim Drakuli. Choć urodził się w Transylwanii, to większą część młodości spędził na Wołoszczyźnie umiejscowionej przy ujściu Dunaju do Morza Czarnego, a dokładniej na styku dwóch ścierających się państw: Polski i Węgier. Oba kraje (wraz z Imperium Osmańskim) nie wzbraniały się przed ingerencją w sprawy wewnętrzne Wołoszczyzny. Siedmiogrodzki wampir – hrabia Drakula Wraz z ojcem i bratem, Radem Pięknym, 4 lata (niektóre źródła donoszą o 7) spędził w…
-
Kobiety-mniszki w Tajlandii
Europejczycy mają bardzo idealistyczne wyobrażenie na temat buddyzmu (ja także). Z założenia jest to religia stawiająca w centrum pokój, tolerancję, równość. W Tajlandii Buddyzm Therravada jest konserwatywnym odłamem oficjalnej religii. Zakłada, że kobieta może doznać oświecenia pod warunkiem, że najpierw odrodzi się jako mężczyzna. To tyle, jeśli chodzi o wspomnianą równość. Kobiety-mniszki w Tajlandii Do osiągnięcia nirwany niezbędne jest życie klasztorne, a w Tajlandii kobiety mniszkami zostać nie mogą. Niemniej patriarchalne struktury powoli otwierają się na kobiety. Dhammananda Bhikkhuni jest opatką klasztoru, nauczycielką i autorką wielu książek. Jest pierwszą współczesną Tajką, która w 2003 roku otrzymała święcenia mnisie. Kobieta, aby zostać mniszką musi przyjąć święcenia zarówno od mnicha mężczyzny jak i kobiety. Pierwsze…
-
Transfogarska i Transalpina motocyklem
Rumunia kojarzy się z zamkami i Drakulą. Przeciętnej osobie niestety z Cyganami i złodziejstwem. Może to taki narodowy mechanizm obronny, bo wszyscy znamy krążące żarty w stylu: „przyjacielu z Niemiec, przyjedź do Polski; twój samochód już tam jest”. Ale, ale! Motocyklistom Rumunia jawi się pod postacią zapierających dech tras motocyklowych. My postanowiliśmy pójść właśnie tym tropem. Zaplanowaliśmy sobie przejechać Trasę Transfogarską (zwaną także Drogą Transfogaraską) i Transalpinę. Pomimo obaw o moją kondycję zawzięłam się i złożyłam solenną obietnicę, że nie będzie marudzenia, narzekania na kręgosłup, nudę, głód, zmęczenie, nic! Jak obiecałam, tak zrobiłam. Największa odpowiedzialność spoczywała na moim mężu; ja robiłam za „plecak” na tylnym siedzeniu. Spodobało mi się tak…
-
Easy Rider w spódnicy
Od niedawna jeżdżę na swoim własnym motocyklu. Czarnego jak smoła cruisera naprzemiennie nazywam Bestią i Księżniczką, jakoś nie mogę się zdecydować. Kiedy przesiadasz się z tylnego siodełka i nie robisz już za „plecak” zaczynasz zwracać uwagę na detale. Tym sposobem postanowiłam zamienić mój (półotwarty) kask na szczękowy. Mniej więcej chodzi o to, żeby przestało mi tak cholernie wiać. Wyobraźcie sobie niewiastę, której nie dość, że wiatr w oczy, to jeszcze słońce prosto w twarz. Niewiastę, która nie potrafi jeździć na rowerze, a porywa się na motocykl. Mowa o mnie jakby co. Chciałam kupić kask Udaję się ja dziś uszczuplić nieco stan portfela i zadbać o własny komfort. Podjeżdżam rumakiem pod…









