• podróże,  Tajlandia

    Tajlandia – do wyjechania pierwszy krok

    Jeśli marzy Ci się Azja na własną rękę poczytaj, kilka rad ode mnie:  Tajlandia – do wyjechania pierwszy krok Podróżowanie na własną rękę staje się ostatnio coraz bardziej popularne. Świat stoi przed nami otworem i mam wrażenie, że jedynym, co nas ogranicza to nasze wyobrażenia o skali trudności. Od wielu lat zazdrosnym okiem spoglądałam na relacje znajomych, którzy eksplorowali świat oglądany przeze mnie na szklanym ekranie. Bardzo chciałam stać się częścią takiej wyprawy i dlatego szukałam możliwości „podpięcia” się pod jakąś grupę. Niestety egzotyczne wyprawy reklamowane przez znanych podróżników poza wyjątkowo interesującym programem oferowały wybitnie wysokie ceny. Jeśli znana globtroterka potrafi spędzić miesiąc w Kambodży za 2 tysiące złotych, to…

  • Chorwacja,  Motocyk~LOVE,  podróże

    Chorwacja motocyklem w deszczu

    Dokonując wyboru trasy na motocyklową eskapadę wahaliśmy się między Litwą a Chorwacją. Szala zwycięstwa przechyliła się ku Chorwacji ze względu na pewną pogodę, nikt nie przypuszczał, że w większej części będzie to lipcowa Chorwacja motocyklem w deszczu! Okazuje się jednak, że tak zdegradowaliśmy planetę (i niszczymy dalej w najlepsze), że pewni możemy być tylko zmienności warunków klimatycznych. Kropka. Oberwanie chmury było wczoraj. Lało jak z cebra przedwczoraj. Ok, zdarza się, miło że za dnia trochę przygrzało. Kiedy słońce przypomniało sobie o wyspie Krk pożegnaliśmy ją kierując się w góry Dynarskie. Przemierzając drogę wzdłuż Adriatyku widok szczytów zanikających w mglistej otoczce budził obawy. Sine chmury nie zasłonięte wysokimi budynkami, rozpostarte przed…

  • Chorwacja,  Motocyk~LOVE,  podróże

    Tajemnicze zniknięcie w chorwacji

    Zapowiadał się piękny, słoneczny dzień, jeszcze rano nie przypuszczałam, że sprawy przybiorą zły obrót. Krew odpłynie z mózgu, a ja taka niby przebojowa i pewna siebie zostanę w Chorwacji postawiona w sytuacji, w której nie potrafię odpowiedzieć na pytanie i co dalej? Motocykl odsypiał w cieniu pod drzewami oliwkowymi, a my raczyliśmy się zieloną herbatą do śniadania, którą gospodyni zaparzała dla gości zostawiając w termosie na korytarzu. W planach wycieczka do pobliskiego miasteczka, dystans niewielki, bo niespełna 20 kilometrów. Plaża nie zając – jedziemy! Pierwszy przystanek – parking. Łamanym niemieckim parkingowy kieruje nas z powrotem, gdzie rzekomo możemy stać za darmo. Ponieważ z niemieckiego to ja tylko guten morgen i…