Dlaczego nie jem mięsa?

Swoją przygodę z wegetarianizmem zaczęłam dokładnie 10 lat temu. Ufff, ale ten czas leci. Pamiętam, że jako mięsożerca jadłam „chude” mięso czyli jakieś kurczaki, ryby itp. Zdawałam sobie sprawę, że mięso pochodzi ze zwierząt, ale chyba nie do końca dopuszczałam do siebie myśl w jaki sposób jest ono „pozyskiwane”. Wstyd przyznać ale wtedy dzieliłam zwierzęta na dwie grupy. Te „do kochania” i te „do jedzenia”.

Wraz z upływem czasu i wzrostu świadomości a jednocześnie szerszego poglądu na świat co raz bardziej nie odpowiadało mi jedzenie mięsa. Punktem zwrotnym w moim życiu była praca w rzeźni. Tak. Dokładnie. Mając 19 lat podjęłam się pracy w rzeźni jako sprzątaczka. Przepracowałam jakieś 3-4 dni. I wiesz co? Zwolniłam się. Nie dałam rady. To było okropne doświadczenie. Pamiętam, że przez miesiąc dochodziłam do siebie. Autentycznie słyszałam gdzieś z tyłu głowy przeraźliwy ryk zwierząt. To jest coś nie do opisania. Sam sposób w jaki ludzie traktują zwierzęta hodowlane pozostawia wiele do życzenia. Nie zapominajmy, że mamy do czynienia z istotami żywymi, które posiadają układ nerwowy a więc odczuwają emocje!

Moje początki wegetarianizmu
Mimo wszystko „dzięki” tej pracy zostałam wegetarianką. Jak tego dokonałam? Po prostu przestałam jeść mięso. Z dnia na dzień. Jakoś „w środku” sama w sobie tak bardzo zawzięłam się, że nie będę jeść mięsa przede wszystkim z szacunku dla zwierząt.

Sama świata nie zmienisz…
Ludzie często lubią drwić z diety wegetariańskiej czy wegańskiej. Wiele razy słyszałam komentarze innych ludzi w stylu: „Żaneta, sama świata nie zmienisz. Nie masz wpływu na to, że zwierzęta są zabijane.” Cóż… Osobiście twierdzę, że jako istota mam wpływ na wiele rzeczy. Może nie zmienię świata… i nie o to w tym chodzi, ale na pewno JA jako jednostka nie będę przyczyniała się do uboju zwierząt jak i do samej ich hodowli w warunkach przemysłowych.

A propo liczb
Dokonano obliczeń, że człowiek przez całe swoje życie zjada 7 tys zwierząt. Tak, to nie żart. Zatrważająca ilość. Z kolei rocznie jest zjadanych 230 mln ton mięsa. I liczba ta z roku na rok staje się co raz to większa. Do tego dochodzi ogromne zużycie wody, która jest przecież potrzebna do obróbki mięsa. Swoją drogą ostatnio miałam okazje oglądać bardzo ciekawy dokument o wszystko mówiącym tytule „SOS dla Ziemi”, który daje sporo do myślenia. Zachęcam Cię do zapoznania się z nim:

A co z składnikami odżywczymi, które są dostępne w mięsie?
Stosując zbilansowaną dietę czyli odpowiednią kompozycje zbóż, warzyw, owoców, roślin strączkowych, orzechów, pestek czy glonów nie potrzebujemy niczego więcej do zdrowej diety. Jak wspomniałam wcześniej jestem od 10 lat na diecie wegetariańskiej przeplatanej z weganizmem i nigdy nie miałam anemii czy też innych dolegliwości, które wynikały by ze złej diety.

Jak zacząć?
Najważniejsze jest to aby podjąć DECYZJĘ i wytrwać w niej. Wszystko siedzi w głowie. Wiem, że to oklepany tekst, ale taka jest prawda. Na samym początku będzie Ci ciężko. Wiem o tym, dlatego jak już przejdziesz na dietę bez mięsną bądź wytrwały w swoich postanowieniach.

Co jeść?
Na YouTube znajduje się wiele kanałów, które specjalizują się w przepisach wegańskich. Jednym z nich jest kanał Healthy Omnomnom. Tanie i wegańskie posiłki, które sporządza przemiła dziewczyna. Z zawodu dyplomowana dietetyczka. Odsyłam do jej kanału:

Na moim blogu również mam zamiar publikować co jakiś czas przepisy kulinarne. Na pewno znajdziesz je w menu bloga w zakładce „weganizm”.

Co dalej z moją dietą?
Na dzień dzisiejszy jest mi zdecydowanie bliżej do weganizmu czyli diety, pozbawionej produktów odzwierzęcych, niż do samego wegetarianizmu. W czasie trwania całego mojego wegetarianizmu przeplatanego weganizmem bardzo rzadko sięgałam po produkty mleczne i ich pochodne czyli sery, jogurty czy masło itd. Same jajka również źle mi się kojarzą.

Obecnie przechodzę na weganizm, aczkolwiek samo przejście przynajmniej u mnie uważam za „naturalny” proces. Po prostu jestem już gotowa. Sam weganizm jest dla mnie nie tylko dietą, ale i też sposobem na życie. Co raz więcej uwagi przywiązuje do tego co jem jednocześnie obserwując swoje ciało. Traktuje je z szacunkiem jako moją ‚małą” świątynie. Jestem mu tak bardzo wdzięczna za to, że odwala dla mnie kawał dobrej roboty codziennie. A propos wdzięczności. Zachęcam Cię do zapoznania się z moim poprzednim artykułem „Dziennik wdzięczności” w którym poruszam ten temat. Oczywiście jak zawsze z własnego punktu widzenia 🙂

A Ty w jaki sposób widzisz wegetarianizm/weganizm? Czym dla Ciebie jest? A może rozmyślasz nad przejściem? Zapraszam do komentowania 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *